Polecane

  • 1
  • 2
wtorek, 20 październik 2020 11:55

Sen i ból w koegzystencji

Bezsenność to wyznanie dla współczesnego człowieka niezależnie od tego, o jakiej szerokości geograficznej mówimy. Tempo codziennego życia oraz stres bardzo często będą generować zbyt dużą ilość kortyzolu w naszym organizmie. Ten hormon będzie odpowiedzialny za objawy nerwowości i spięcia. Poza tym bardzo dużą rolę może odgrywać również ból, który jest rezultatem chorób przewlekłych.

 

Warto zwrócić uwagę, że te zjawiska będą na siebie oddziaływały. Nie bez powodu w wielu podręcznikach opisuje się zespoły bólowe, które będą w efekcie powodowały bezsenność. Nie mówimy tu o takim dyskomforcie, który uniemożliwia nam na przykład czytanie albo oglądanie filmów, czy też może granie w slot automaty. To ból, który paraliżuje permanentnie i blokuje właściwie całkowicie normalną egzystencję. Jest tak silny, że nie możemy po prostu nawet na chwilę zasnąć. Mało tego. Występowanie bezsenności będzie jeszcze potęgować odczuwanie bólu. Te mechanizmy wzajemnie, więc się napędzają.

Współwystępuje skutki uboczne

Błędem jest także rozumowanie, że bezsenność to jedyny problem. Okazuje się, że w przypadku występowania braku snu w konsekwencji takie zaburzenia mogą skutkować również innymi dolegliwościami. To na przykład:

  • bezdech senny,
  • zespół niespokojnych nóg.

Przy czym warto zauważyć, że te dodatkowe problemy statystycznie częściej są zauważalne u osób, które cierpią na przewlekły ból. Oczywiście stan dyskomfortu fizyczny i psychiczny typowo doraźny, jak zwykle w takich sytuacjach jest najmniejszym skutkiem ubocznym. To każdy z nas może w jakimś krótkim odcinku czasowym wytrzymać.

Najgorsze jednak jest to, że ostatecznie jakość naszego zdrowia i samopoczucia będzie pogorszona w kontekście długofalowym. W konsekwencji wiele osób zapada nawet na depresję, a z uwagi na ogólne osłabienie organizmu pojawiają się dodatkowe dolegliwości na przykład kardiologiczne.

Jak ból zakłóca sen?

Oczywiście jak łatwo się domyślić, ból będzie zakłócać nasz sen w różny sposób. Przede wszystkim trzeba zauważyć, że występować będzie tu wybudzenie autonomiczne. Jest spowodowane poprzez znacznie większą aktywność układu współczulnego. Z kolei wydzielanie kortyzolu, a także innych biochemicznych mediatorów reakcji stresowej będzie aktywować oś podwzgórze-przysadka-nadnercza. W konsekwencji jakość snu zostaje w znacznym zakresie pogorszona. Efekt jest taki, że może to w dużym zakresie prowadzić do wzajemnego podtrzymywania oraz wzmacniania niskiej jakości snu.

Samo wzbudzenie organizmu z uwagi na występujące bóle różnego pochodzenia będzie potem utrudniać nam zaśnięcie. Doskonale znamy przecież uczucie wytrącenia ze snu. To z kolei potem odbija się na naszym funkcjonowaniu w ciągu dnia. Wtedy, gdy powinniśmy pracować albo się uczyć, to będziemy bardzo senni i będziemy zapadać w krótkie drzemki. Nasz sen będzie, więc rozregulowany.

Brak snu wpływa na receptory

Ktoś, kto doświadczył takich zaburzeń, doskonale zaczyna sobie zdawać sprawę, o co chodzi w powiedzeniu, że podczas snu będziemy regenerować nasz organizm. Jeżeli będziemy go pozbawieni, to całe nasze ciało będzie poddane stopniowemu cierpieniu. Zgodnie z badaniami na osobach chorych, wskazano bardzo dobitnie, że ograniczenie snu w konsekwencji bardzo wyraźnie będzie wpływać na to, jak będziemy odczuwali ból.

W takich sytuacjach występuje tzw. tkliwość mięśniowo-szkieletowa, ale będziemy również bardziej wrażliwi na odczuwanie zimna i ciepła. W konsekwencji próg odczuwania bólu będzie znacznie zmniejszony. Warto też zauważyć, że w takich przypadkach, gdy występuje przewlekły brak snu albo całkowity, to gdy jesteśmy w stanie go przywrócić, te uboczne efekty będą znikały. Po prostu regeneracja będzie przywrócona.

Wyświetlony 34 razy